Monika Diak

Elżbieta Musiał

 

 

WSPOMNIENIA Z WARSZTATÓW FREINETOWSKICH WE FRANCJI

 

              Powoli zbliżał się koniec roku szkolnego. W natłoku różnych obowiązków, które tym razem trzeba było wypełnić jeszcze szybciej niż co roku, trwały gorączkowe przygotowania do wyjazdu.

Francja – jak wygląda życie w tym kraju, czy jest choć trochę podobne do naszego? – to pytanie wracało jak bumerang .

Kraków, piękne miasto wielu możliwości. To tu właściwie rozpoczęła się nasza podróż w nieznane. Spotkały się cztery znajome twarze: Anna Charatonik - przewodnicząca naszej grupy, Anna Pempuś, Monika Diak i Elżbieta Musiał.

Przemyśl pożegnał nas chłodem, Kraków okazał się łaskawszy – zawsze lubiłyśmy to miasto! Różne incydenty, jakie miały miejsce tego dnia, wróżyły wspaniałą podróż i przygodę.

Byłyśmy uczestniczkami seminarium naukowego zorganizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Animatorów Pedagogiki Celestyna Freineta w dniach od 10 – 17 czerwca 2006r., które przebiegało pod hasłem: ”U źródeł pedagogiki C. Freineta”.

Naszym miejscem docelowym we Francji było miasteczko Vence (na południu tego kraju niedaleko Nicei), a w niej maleńka szkółka założona przez C. Freineta, znakomicie funkcjonująca do dziś i nadal promująca techniki pracy z uczniami, jakie wdrożył jej twórca i założyciel jeszcze na początku XX wieku (1930r.).

Tak więc wyruszyłyśmy. Choć noc spędzona w autokarze nie należała do najwygodniejszych, to ranek przywitał nas w pięknych słonecznych Włoszech.

Tamtejsza kawa z ekspresu, robiona nawet na zwykłej stacji benzynowej, ma zupełnie inny smak niż nasza – jest pyszna!

We Włoszech chyba zawsze świeci słońce, a niebo jest takie błękitne… To piękny kraj. Duże wrażenie zrobiła na nas Wenecja, miasto - można powiedzieć pełne wody, a na niej gondolierzy, czekający w swoich pięknych gondolach na turystów. Wąskie uliczki pełne kolorowych sklepików, z jeszcze bardziej kolorowymi maskami weneckimi. To coś, czego w Polsce, a tym bardziej w Przemyślu, zobaczyć nie można. Plac i Bazylika Św. Marka oraz Pałac Dożów to miejsca, gdzie robiłyśmy ostatnie zdjęcia z Wenecji i ruszyłyśmy dalej… do Eze. To piękne miasteczko, którego ulice i domy wykuto w skale. Z Jardin Exotique rozciąga się przepiękny widok. Dużą atrakcją dla zwiedzających jest fabryka Fragonard, gdzie można zapoznać się z technologią produkcji kosmetyków i nabyć perfumy.

Kolejnym etapem naszej wycieczki była Nicea – stolica Riwiery, założona ok.350r.p.n.e. przez greckich żeglarzy. W miejscu tym warto zobaczyć: Angielską Promenadę – wspaniały bulwar spacerowy.

I wreszcie Vence - cel naszej podróży. Dla współczesnego nauczyciela, ciągle poszukującego i otwartego na nowe trendy, koncepcje pedagogiczne C. Freineta z początku XX wieku okazują się oryginalne, ciągle żywe i nadal popularne. Szkoła z 1930r., stale rozbudowywana i unowocześniana, zachowała swój dawny klimat. Tu dzieci spotykają się, aby rozwijać swoje zdolności i zainteresowania, uczyć się i bawić pod czujnym okiem nauczycieli – doradców, we wspaniałych warunkach klimatyczno - przyrodniczych.

W upalne czerwcowe dni, w przerwach między nauką, dzieci biegały po wspaniałym ogrodzie, bawiły się i korzystały z własnego basenu.

Szkółka, która nie wygląda z zewnątrz najnowocześniej, zaskakuje swoim wnętrzem; jest dobrze wyposażona w środki techniczne, które właściwie można dzisiaj spotkać w każdej polskiej szkole (ksero, komputery, drukarki, magnetowidy), a także w wiele ciekawych materiałów potrzebnych do prowadzenia różnego rodzaju działalności. Szczególną uwagę zwracają dekoracje, które uczniowie wykonują samodzielnie, a następnie upiększają nimi szkolne ściany.

Uczniowie ze szkoły w Vence są otwarci i konkretni. Próbowali nawiązać z nami kontakt, a trzeba przyznać, że mogliby zawstydzić niejednego z nas, gdyż mówią w kilku językach: włoskim, angielskim i swoim ojczystym. Aż dziwne, że nie mówiły po polsku.

W Vence urzekł nas amfiteatr, gdzie można było podziwiać rzeźby wykonane przez dzieci. Tam odbywają się spotkania całej szkolnej „rodziny” i poruszane są ważne sprawy. Poza tym położenie szkoły na wzgórzu, wśród pięknej zieleni, sprzyja aktywności i twórczości.

Pomimo upału i naszej wizyty dzieci nieskrępowanie pracowały nad swoimi zadaniami. Można było zauważyć dbałość nauczycieli o indywidualność tempa pracy i rozwoju każdego dziecka. Nauka (podobnie jak u nas) opiera się na ogólnym planie pracy rocznej i bardziej szczegółowym – miesięcznym. Na podstawie miesięcznego planu pracy, uczniowie sporządzają własne, indywidualne plany. Codzienne zajęcia są realizacją indywidualnych założeń, według których pracuje każde dziecko.

W klasach, między nauczycielami i uczniami, panuje partnerstwo, zrozumienie i współdziałanie. To nauczyciel organizuje dzieciom różnego rodzaju zajęcia, dba o to, aby cały proces kształcenia przebiegał prawidłowo i przynosił wymierne efekty, przy dużym zaangażowaniu i współdziałaniu dzieci.

Według Freineta nowoczesna szkoła powinna przywrócić nauczycielowi prawdziwy autorytet i sprawić, że jego praca będzie wartościowa i skuteczna.

Kolejnym etapem naszej podróży po Lazurowym Wybrzeżu było słynące z odbywających się licznych festiwali filmowych - miasto Cannes.

To tutaj rozdaje się prestiżowe nagrody filmowe. Zwiedzających przyciąga popularna Aleja Gwiazd, gdzie odciśnięte są w cemencie dłonie wielkich ludzi kina – tam również nas nie mogło zabraknąć.

Następnie udałyśmy się na pobliską plażę, na której atrakcją było obserwowanie tworzonych przez młodych artystów oryginalnych i niepowtarzalnych rzeźb z piasku. Mieliśmy jedyną okazję podpatrywać cały proces tworzenia takich rzeźb – a wierzcie, nie jest to proste.

Monako - następny cel naszej podróży. Księstwo otoczone ze wszystkich stron przez terytorium Francji, które stanowi suwerenne państwo, gdzie włada rodzina Grimaldich. Monako składa się z pięciu części. Jedna z nich słynie z kasyn i wyścigów samochodowych -  Monte Carlo. Nie omieszkałyśmy wstąpić do jednego z kasyn, lecz nie było nam dane w nim zagrać.

Końcowym etapem naszych zagranicznych wojaży był Mediolan we Włoszech.W centrum miasta miałyśmy sposobność zobaczyć Katedrę, pochodzącą z przełomu XIV i XV wieku. W środku podziwiałyśmy XVI wieczne witraże, jedne z największych na świecie.

Wrażenia z całej wyprawy były niepowtarzalne i na pewno zostaną w naszej pamięci na długo. Wiedza wyniesiona z tej podróży nasuwa wiele nowych pomysłów, doświadczeń i inspiracji oraz przemyśleń. Sądzimy, że zaowocują one dobrymi wynikami pracy w klasie i przyczynią się do podniesienia efektywności pracy szkoły.

Wróciłyśmy pełne wrażeń, twórczego zapału i nowych przemyśleń na temat szkoły jako środowiska pracy dziecka, stwarzającego optymalne warunki do rozwoju, twórczej aktywności i umożliwiającego wydobycie pokładów własnej indywidualności i podmiotowości. Mamy nadzieję, że nasze koleżanki ze szkoły i te, które jeszcze nie znają założeń pedagogiki  C. Freineta, przekonają się do jej stosowania.